Jakość Przeżywania

To życie można w bardzo różny sposób przeżyć. Jakość życia nie mierzy się jednak w tym co masz albo ile tego masz, gdzie jesteś albo gdzie cię teraz nie ma, co doświadczasz, a czego ci teraz brakuje. Jakość życia to wdzięczność za bieżące doświadczenie, bez względu na to jakie zabarwienie emocjonalne ono posiada. Jakość życia odnajduje się w stabilnym poczuciu siebie, w pewności, że jesteś istnieniem, które jest samo dla siebie najwyższą wartością.

Życie można przeżyć spokojnie, z radością i spełnieniem. Można żyć szczęściem lub jako szczęście, które nie jest spowodowane żadnymi konkretnymi wydarzeniami, uczuciami, myślami, jakimikolwiek przejawami fizycznymi świata widzianego. Można żyć klarownością, że w swojej prymarnej postaci jesteś wiecznie żywą Obecnością, która jest całkowicie niezależna od tego, na co patrzy i czego doświadcza.

Można też to życie przeżyć w lęku, w ciągłej niezgodzie i w pogrążaniu się oporowi przeciwko konkretnym przejawom, ludziom lub doznaniom, które dane nam doświadczać. Można żyć pod dyktando wierzenia, że jest się oddzieloną częścią od całości Stworzenia, że się jest kruchą, przemijającą formą materialną, której wiecznie czegoś brakuje i wiecznie jest niepełna. Można żyć w iluzji, że trzeba sobie zasłużyć na to, żeby istnieć i być kochanym.

To wybory pomiędzy łatwością, przyzwoleniem, akceptacją i prawdą a kontrolą, zawziętością, ograniczaniem i ułudą.

Czasami nasz opór, niepokój lub stres rośnie do tego stopnia, że nie pozostaje nam już nic innego, jak po prostu mu odpuścić i zrelaksować się… albo oszaleć do reszty. Kiedy odpuścimy panice i szaleństwu, zaczynamy kroczyć drogą akceptacji, drogą miłości bezwarunkowej. Wtedy, kiedy okoliczności wydają się już nie do zniesienia mamy w sobie na tyle mocy i determinacji aby je wreszcie przekroczyć. Czasami ból, samotność lub depresja jest tak wielka, że jedyną drogą do przetrwania jest przekierowanie uwagi ze świata empiryki na swoją niewidzialną Istotę, na miejsce w której cała ta empiryka się odbywa. Ta prosta zmiana perspektywy i sposobu postrzegania siebie i świata wokół, to wielki krok do pokornego odpuszczania dalszej walki z samym sobą, a tym samym zaprzestaniu własnego cierpienia. W momencie gotowości na taki zwrot, nasza pozornie podzielona jaźń utożsamiona z ciałem i jego chwilowymi doznaniami, zaczyna umierać. Umiera, ponieważ nie karmimy jej dłużej naszą atencją. Tym samym dajemy sobie przestrzeń na poród nowej wersji siebie. Dajemy sobie możliwość dostrzeżenia swojej esencji w wiecznej i niepodzielnej Świadomości.

Nasza rzeczywistość czasami sekretnie spiskuje, w jaki sposób sprawić abyśmy wreszcie zaczęli żyć szczęśliwie. Kieruje nas wtedy do doświadczeń, które działają, jak kubeł zimnej wody na twarz. Czasami więc, mądra Natura tworzy dla nas takie okoliczności, które wzburzają dawno nieodwiedzanymi zakamarkami naszej istoty. Bywają momenty, kiedy jedyną możliwością aby nami potrząsnąć i zwrócić nam uwagę na to, w jaki sposób się ograniczamy, jest zaserwowanie nam takich okoliczności, które przedstawią te blokady w bardzo dosadny sposób. Ten sposób wcale nie musi być przyjemny, komfortowy ani milutki. Kiedy bowiem jest bolesny, jest tym samym najbardziej skuteczny – wtedy precyzyjnie wskazuje źródło naszego nieszczęścia.

Czego więcej teraz chcieć, jak oddać się w objęcia Nieznanego? Nareszcie wszyscy mamy odgórne pozwolenie na to, aby przeorganizować swój system wierzeń i przyglądnąć się swojej hierarchii wartości. Mamy czas na to, aby przyglądnąć się swoim ograniczeniom w formie osądów i wierzeń. Mamy czas na to, aby odkrywać to, czym jesteśmy razem, wspólnie, i na zawsze.

Dodaj komentarz