O Myśli Tworzącej Iluzję Podzielenia

“It is thought that divides experience up into objects and selves.

That thought itself is made of indivisible experience.”

Rupert Spira

Wyjście poza subiektywne doświadczenie jest niemożliwe. Każdy z nas doświadcza swojej unikalnej wersji świata. Każdy z nas tworzy jedyne w swoim rodzaju definicje, wierzenia, sposoby budowania relacji z obrazem swojej rzeczywistości. Każdy z nas inaczej też odnosi się do odwiedzających nas myśli oraz uczuć. Przez wzgląd na odmienne nawyki poznawcze, każdy człowiek odbiera postrzeganą rzeczywistość w odmienny, unikalny sposób. Dzięki temu, że każdy ma możliwość interpretować obraz świata po swojemu, to ten sam symbol, forma lub doświadczenie, może być postrzegane zupełnie inaczej przez różne osoby. To, co jedna osoba zdefiniuje jako przyjemne, dla kogoś innego okaże się być bolesne. To, co dla jednego będzie obrazem wolności i kreatywności, dla drugiego będzie utożsamiało ograniczenie i blokadę. Sposób przeżywania każdego doświadczenia nie leży więc w samej okoliczności lub uwarunkowaniu, ale w sposobie relacji jaką wytworzymy z podarowanym nam obrazem przedstawionym. To ta relacja świadczy o jakości naszego przeżywania. Same formy nie mają wbudowanego znaczenia, to my jako Świadomość nadajemy im to znaczenie lub wartość. Od tego, jak odpowiemy na zaistniały przejaw, zależy nasz sposób przeżywania tego przejawu. Wyzwalającym wglądem jest dostrzeżenie, że przemijające formy nie mają mocy, by zdominować tego, który ich doświadcza. Formy nie mają władzy, by dominować nad Tobą, bo Twoja esencja nie jest obiektem. To obiekty, na które patrzysz i które możesz podziwiać lub nienawidzić, wyrastają bezpośrednie z Ciebie. Są Twoją ekspresją, która w zależności od tego jak zdefiniowana, może sprawiać Ci ból lub może służyć ekspansji Twojej wolności.

Warto pamiętać, że ostatecznie wszystkie subiektywne wersje odbioru i indywidualne sposoby poznawania siebie, są przejawieniami tej samej, niepodzielnej Świadomości. Wszystkie istnieją tylko przez krótką chwilę dzięki łasce Obecności, która potrafi gościć je w swoim królestwie. Dzięki umiejętności Poznania samej siebie, Świadomość potrafi je wszystkie percypować i przyswajać wedle potrzeby. Warto o tym pamiętać, jeśli chcemy uświadomić sobie, że gra dualności w odmienność jest jedynie chwilową projekcją. Jeśli chcemy dostrzec, że gra podzielenia jest kolejną przemijającą iluzją umysłu zbudowaną z łańcuszka niesfornych myśli, to warto pamiętać o swoim fundamencie doświadczenia jakim jest wiecznie żywa i wiecznie jedna (niepodzielna) esencja – Świadomość.

Widziana odmienność i pozorna odrębność jest możliwa jedynie na poziomie form i nazw naszego doświadczenia. Nie ma w niej nic koherentnie złego. Odmienność jest piękna i może być powodem wielkiej radości, jeśli traktujemy ją jak okazję do wdzięczności i docenienia swojej wzajemnej niepowtarzalności. Jeśli jednak odmienność ta jest odbierana obiektywnie i powierzchniowo (to znaczy z poziomu ego), może stać się przyczyną samo-kaleczenia – podburzania swojej wartości osobistej i związanego z nim cierpieniem. Na głębszym poziomie – na poziomie czystej Świadomości nieutożsamionej z żadną z oglądanych form – nie istnieją żadne podziały lub rozgraniczenia. Istnieje Poznanie, które jest zawsze pełne i zawsze zintegrowane ze sobą, ponieważ zawsze jest tylko jedno. Nie możemy w końcu mieć dwóch myśli naraz, nie możemy mieć dwóch doświadczeń naraz. Nigdy nie możemy wyjść „na zewnątrz” swojej perspektywy widzenia, która jest zawsze spójna i kompletna. Wszystko zawiera się w Świadomości, która nie ma wydzielonych krawędzi albo luk. Nasze doświadczenie poznawania teraźniejszego obrazu może być niezwykle barwne i urozmaicone od środka, bogate w różnorodność form i dźwięków. Doświadczenie może też sprawiać wrażenie pustego i cichego. Zawartość tego doświadczenia nie wpływa jednakże w żaden sposób na samo Poznanie. Akt poznania zachodzi równolegle z każdym doświadczeniem – bujnym lub skromnym, ciekawym lub nudnym, słodkim lub gorzkim. Akt poznania jest jeden i niezmienny, to wyświetlane w nim formy są zmienne i podzielone. Każde doświadczenie to doświadczenie jednego, tego samego aktu Poznania. Poznania bogatego w nieskończony wachlarz możliwości obserwacyjnych. Każde doświadczenie wyrasta z tej samej, niezmiennej Świadomości. A że Świadomość nie lubi się nudzić, dlatego chociaż sama jest nieskończona i nieograniczona, to lubi oglądać się w skończonych i przemijających formach. To Świadomość na chwilę przybiera wybrane formy, jakości, ich cechy oraz intensywność ich odczuwania. Świadomość kryję się w obiektach, ale nie jest od nich w żaden sposób zależna. Istnieje, żeby bawić się obiektami, ale ostatecznie nie jest żadnym z nich.

Łatwo możemy to sprawdzić w swoim bieżącym doświadczeniu biorąc pod lupę własny oddech. Nie spiesząc się, weź teraz głęboki, naturalny wdech. Po nim wykonaj spokojny, równomierny wydech. Kiedy zestroisz się ze swoim naturalnym rytmem oddechu i pobędziesz w nim chwilę, możesz zadać sobie następujące pytania: Do kogo należy to cyrkulujące powietrze? Kto jest jego świadomy? Czy powietrze, które dostaje się do wnętrza ciała, automatycznie staje się mną? Czy samo powietrze potrzebuje właściciela, aby wypełniać swoją rolę w mym doświadczeniu? Czy powietrze prosi o nadawanie mu aktu własności? I wreszcie, gdzie przebiega granica pomiędzy mną, a wdychanym powietrzem? Gdzie kończę się ja, a zaczyna ono? Czy powietrze jest oddzielone ode mnie? Jeśli tak, to gdzie przebiega ta granica?

Jeśli zaczniemy sobie odpowiadać szczerze na powyższe pytania, łatwo będzie nam zauważyć, że ciężko byłoby nakreślić taką linię. Dzięki temu eksperymentowi możemy dostrzec, że w żadnym doświadczeniu nie ma ani stałego podmiotu ani odrębnego od niego stałego obiektu, a granice pomiędzy poszczególnymi formami w oglądanej rzeczywistości są jedynie umowne i pochodzą z umysłu. Kiedy patrzymy oczami Świadomości, faktycznie istnieje doświadczenie ciągłych zależności i powiązań pomiędzy poszczególnymi przejawieniami, które manifestują się w przeróżnych ekspresjach. Nie ma w nich natomiast żadnego odrębnego bytu, który by „posiadał” inne. Każdy przejaw istnieje bez względu na to, czy nosi jakąś nadaną mu nazwę albo przyjmie umowny akt własności. Świadomość jest wolna od posiadania. Na własność nie ma nic i dzięki temu jest otwarta na doświadczanie wszystkiego. Wszystkie doświadczane przejawy pozostają w ciągłej korelacji ze sobą nawzajem i nie da się w nich wydzielić jednego, niezależnie funkcjonującego fragmentu, istniejącego bez żadnego związku z pozostałą częścią Kreacji. Nie da się wyodrębnić kawałka doświadczenia, bez wzięcia pod uwagę stałego połączenia tego kawałka z innymi jego elementami. Czyste doświadczenie Świadomości (czyli takie, które jest pozbawione identyfikacji z oglądanymi obiektami), to ogląd nieustannego tańca form, które nie są niczyją własnością. W swojej pierwotnej postaci nie mają przypisanych nazw ani aktów własności. Wszystkie formy wyrastają bowiem z tej samej Świadomości, i ostatecznie wszystkie mogłyby nosić tylko jedno i to samo imię – jej imię.

Neutralne, bezosobowe doświadczenie swobodnie przepływa przez Świadomość i w niej, jako właśnie takie jest rozpoznawane. A że każde doświadczenie może zaistnieć jedynie w Świadomości, stąd nie może być stworzone z niczego innego, niż ona sama. Każde doświadczenie jest Świadomością kontemplującą samą siebie. Jest Świadomością eksplorującą swój nieskończony potencjał. Iluzja odrębności, podziału i niezależności wybranych przejawów od innych ma miejsce wtedy, kiedy nasze skupienie opiera się wyłącznie na obiektach samego doświadczenia właśnie (formach i nazwach). Iluzja odseparowania od całości Stworzenia wydarza się wtedy, kiedy koncentrujemy się jedynie na treści lub zawartości doświadczenia, a nie przestrzeni, w której i dzięki której mają one możliwość zaistnieć. Pomijając lub ignorując ten fakt, wpędzamy się w cierpienie związane z tworzeniem złudnej tożsamości ego opartej na myślach i wyobrażeniach.

Iluzja odrębności, mnogości i różnic, rodzi się wraz z naszym zapomnieniem swojej Prawdziwej Natury – niepodzielnej i zawsze pełnej Świadomości. Świadomość w końcu nie widzi „innego”. Świadomość zawsze widzi tylko siebie samą. W różnicach, Świadomość odkrywa inne możliwości ekspresji. Nie przypisuje im własności lub rangi. Takie złudzenie może odnosić jedynie osoba, która wierzy w to, że sama jest niezależna i dookoła siebie widzi innych, równie niezależnych ludzi. Taka osoba może doświadczać iluzji oddzielenia, ale tylko dlatego że samego siebie traktuje tak samo, jak innych – jak obiekt. Aby obiekt zaczął pozornie należeć do kogoś, najpierw umysł musi wymyślić podział na siebie i na to coś, czym miałby władać. Na siebie i na to, nad czym miałby posiadać kontrolę czy zwierzchnictwo. Aby takie doświadczenie było możliwe, myśl musi najpierw podzielić doświadczenie. Musi dokonać sztucznej separacji na podmiot i obiekt. Musi uwierzyć we własne odizolowanie się od reszty Stworzenia i własną niezależność. Pozorne obiekty w doświadczeniu nie znają jednak tego podzielenia – to jedynie przyklejona do nich myśl im to złudzenie nadaje. Samo powietrze nie widzi tego podziału – nie należy ono bowiem do kogoś. Samo ciało nie czuje się czyjąś własnością. Samo uczucie, wizerunek, doznanie lub jakikolwiek inny przejaw doświadczenia, nie jest podporządkowany właścicielowi, bo takiego nie widzi. Jest doświadczeniem, które płynie i nie prosi o kontrolowanie go. To jedynie myśl może twierdzić o swoim skrępowaniu lub niepasowaniu do reszty. Możemy czuć się ubezwłasnowolnieni tylko w momencie uwierzenia w przesłanki umysłu o tym, że ktoś inny może mieć nad nami władzę – może nas posiadać. Warto więc zapytać, kto to taki, kto uzurpuje sobie prawo do posiadania powietrza? Albo myśli, albo uczucia, albo ciała? Kto to taki, kto uważa, że sam również może być traktowany jak obiekt?

Jedyne co znamy, to subiektywne doświadczenie Poznania, które to doświadczenie w swojej czystej postaci jest bezosobowe. Żadna myśl i żadne uczucie nie należy do ciebie, żadna wizja nie jest twoją własnością, o ile nie przykleimy im takiej etykietki. O ile nie zidentyfikujemy się z wizerunkiem, który ta myśl lub uczucie przedstawia. Czy byłoby bardzo nieroztropnie zauważyć, że ta sztuczna tożsamość „posiadacza” jest jedynie zlepkiem sprytnie splecionych myśli, nie mających ostatecznie żadnego potwierdzenia z bieżącym doświadczeniem?

Poznanie, czyli odbieranie rzeczywistości za pomocą percepcji umysłu i doznań cielesnych, nie ma własnej, odrębnej tożsamości, dopóki nie zdecydujemy się mu takich cech nadać myślami. Poznanie (czyli akt obserwacji – przyswajanie, tłumaczenie i rozumienie bodźców) nie jest obiektem. Może tworzyć w sobie obrazy oddzielnych, odmiennych obiektów grających w ruchu, ale samo w sobie, Poznanie nie podlega ograniczeniom tych obiektów, na które patrzy. Poznanie jest bezwymiarowe, bezczasowe, bezosobowe. Żeby było obiektem musiałoby być umiejscowione w konkretnym położeniu, musiałoby mieć stałą lokalizację w wymiarach czasu i przestrzeni. To jednak czas i przestrzeń są widziane w Poznaniu, a nie odwrotnie. Poznanie nie pojawia się w magiczny sposób znikąd. Donikąd też nigdy nie odchodzi. Jest stałą częścią bieżącego doświadczenia. Poznanie jest obecne zawsze. To Poznanie wie o czasie, czas nie wie nic o Poznaniu. Czas jest oglądany, przestrzeń jest oglądana w nim. Poznanie (lub Widzenie) czasu i przestrzeni, jest niezmienne i stałe, niezależnie od tego co i kiedy się w nim przejawia. Poznanie widzi przemijający czas i zmieniający się dystans przestrzenny. Poznanie jest tutaj zatem pierwotnym polem obserwacyjnym. Samo nie jest zależne od upływających lat i przebytych kilometrów. Czas i przestrzeń są chwilową projekcją w jego nieograniczonym polu. Piszę nieograniczonym, ponieważ nie jesteśmy w stanie znaleźć jego krawędzi, bądź końca. W przeciwieństwie do czasu i przestrzeni, które to mają swoje początki i końce, w czystym Poznaniu nie jesteśmy w stanie wydzielić jego brzegu lub kresu trwania. Poznanie jest doświadczane bardziej w formie czasownika aniżeli rzeczownika – jest ciągle ewoluującym krajobrazem tańczących form, jest otwartym oknem, które rano podziwia wschód, a wieczorem zachód słońca. Zaraz po narodzinach ogląda młode, giętkie ciało, a chwilę przed śmiercią ogląda ciało pomarszczone i kruche. W nocy doświadcza snów, w ciągu dnia obrazów na jawie. To, że patrzy na ciała i obiekty o różnych cechach i jakościach, nie oznacza jednak, że samo Poznanie musi ulegać spersonalizowaniu lub uprzedmiotowieniu. Poznanie jest oglądem życia z chwilowo ograniczonej, uwarunkowanej perspektywy. Treść oglądanych zjawisk nie wpływa jednak na aspekt nieograniczoności samego aktu postrzegania, który pozostaje niezmienny. Poznanie doświadcza chwilowych ograniczeń, ale samo ograniczone nie jest. Poddaje się nieustannej metamorfozie, ale samo nie jest dotknięte przez jakiekolwiek zmiany. Dopóki to poznanie nie zostanie nazwane słowem i przypisane jako własność jakiejś wybranej jednostki (osoby, przedmiotu), to pozostaje niezgłębioną tajemnicą cudu stworzenia, które nie nosi żadnego imienia na stałe. W takiej postaci jest pozbawiona porównań, dążeń, nie zna poczucia braku i nie reaguje z poziomu ego, bo czuje się kompletną. Poznanie nieutożsamione z żadnym oglądanym przejawem jest w pełni szczęśliwe i usatysfakcjonowana eksplorowaniem piękna i dostatku bieżącej ekspresji.

Iluzoryczne „ja”, które przypuszczalnie miałoby być jednostką, której przydarza się doświadczenie, jest niczym więcej, jak jedną z kolejnych myśli dotyczących tego doświadczenia. Będąc myślą, jest więc częścią samego Poznania – wydarza się zatem w nim. Jest przejawem, do którego Poznanie nie musi przywiązywać swojej tożsamości. Poznanie jest żywe z myślą o „ja”, ale nie przestaje być żywe bez tej myśli. W tym sensie, to myśl jest uzależniona od pola, w którym ma możliwość na chwilę zaistnieć, a nie odwrotnie. Tym polem jest właśnie Poznanie – Świadomość w działaniu. Myśl o odrębnej jednostce „ja” nie jest w żaden sposób od Poznania oddzielone, jest jego integralną składową. Myśl o „ja” wydarza się więc w Świadomości tak samo, jak odgłos trzepoczących ptasich skrzydeł na niebie, albo odczucie zimnych stóp na zroszonej trawie. Iluzja podzielenia rozpoczyna się w momencie, kiedy uwierzymy w tą myśl, zidentyfikujemy się z nią na stałe, i na niej będziemy budować naszą przyszłą identyfikację z poszczególnymi formami i ich nazwami. Kiedy zaczniemy wierzyć w to, że to „mi” przydarza się doświadczenie, i że to „ja” mam wpływ na dalszy przebieg tego doświadczenia, wtedy zaczyna się nasze oddzielenie ze Stwórcą, i nasze równoczesne cierpienie. Cierpienie związane ze staraniem udowodnienia sobie swojej pozornej odrębności od całości Stworzenia i słuszności podtrzymywania tego oddzielenia. Myśl o „ja” odwiedza bezkresną Świadomość, tak samo jak odwiedza ją smak czekolady, gęstość powietrza, poczucie odległości, koncepcja czasu i inne przejawy. W swojej prymarnej postaci, smak czekolady nie należy jednak do nikogo na własność. Jest pięknym wyrazem Nieskończonej Kreacji, która wcale nie prosi o nadawanie jej imienia lub aktu własności. Smak czekolady nie należy do nikogo na wyłączność, tak samo jak wdychane powietrze, które nie jest obiektem posiadania. Jest doświadczeniem, w którym Świadomość przegląda się jak w lustrze. Jest krótkotrwałą manifestacją, która zostaje przez Świadomość dostrzeżona w akcie Poznania.

Dlaczego nadal wierzymy w religię materializmu, która głosi, że istnieją jakieś odrębne byty? Nic o nich nie możemy wiedzieć, bo nikt nigdy nie doświadczył żadnego odrębnego bytu. Wszystko jest połączone ze sobą i wszystko zawiera się w Jednej Świadomości. Uparty umysł ludzki będzie się jednak starał przekonywać, że podziały są prawdziwe i właściwe. Będzie bronił religii materializmu, bo sam obawia się własnego zniknięcia – rozproszenia w pustkę. Paradoksalnie, to właśnie jedynie tam jest w stanie odnaleźć spokój i długo odwlekane odprężenie.

Zobacz, jesteś świadomy. Zupełnie tak, jak ja. Dzielimy tę samą Świadomość, bracie. Jesteśmy stworzeni z tej samej substancji, siostro. Oboje z niej pochodzimy i oboje z niej patrzymy. Czy może być coś bardziej niezwykłego na tym świecie? Czyż może istnieć cokolwiek bardziej zajmującego, intymnego i piękniejszego, niż odkrywanie przed sobą tajemnicy naszej wspólnej egzystencji i docenianie każdej kolejnej chwili życia?

Co może równać się z odkryciem, że wszyscy jesteśmy Jednością? Co może być teraz ważniejsze dla Ciebie i dla świata, od zobaczenia źródła naszego szczęścia i spokoju? Jakie doświadczenie dualności mogłoby przyćmić rozumienie, że Świadomość jest tylko jedna, zawsze była i zawsze pozostanie, a Ty jesteś właśnie nią? Jaka pokusa dualności mogłaby równać się poczuciu absolutnego spełnienia i totalnego ukojenia, kiedy pozostajesz w objęciach tego prostego rozumienia?