Odpoczynek w Przejrzystości Widzenia

Mówi się, że najciemniej jest zawsze pod latarnią. Pod latarnią nikt w końcu nie szuka, bo tam wszystko jest oświetlone, przejrzyste i jasne. Pod latarnią nie ma żadnej potrzeby szukania, bo widzenie jest klarowne. Chęć szukania (i zakończenia wątpliwościom) rozpoczyna się kiedy oddalimy się od swojego centrum – wewnętrznego światła. Chęć podważania i kwestionowania rzeczywistości pojawia się wtedy, gdy zabłądzimy w ciemnościach oddalając się od Prawdy i zatęsknimy za poczuciem Jedności i Pewności na nowo. Wtedy zaczyna się w nas tlić chęć znalezienia drogi powrotnej do przytulnego, pachnącego domowym ogniskiem światła latarni.

Możemy zatem bardzo długo błądzić. Tyle, ile tylko chcemy. Nikt nas nie więzi i nikt nie karze nam żyć w szczęściu na siłę. Za swoje szczęście (na szczęście) każdy odpowiada z osobna. Błądzimy w mroku i nie bierzemy dpowiedzialności za własny stan bycia tylko wtedy, kiedy decydujemy się unikać konfrontacji z samym sobą. Kiedy uciekamy przed Prawdą, której nie da się zaprzeczyć. Błądzimy, szukając równocześnie racjonalnych wytłumaczeń dlaczego schowanie naszej Prawdy jest sensowne, racjonalne i właściwe. W ten sposób (zawierzając pokusom umysłu) komplikujemy i wydłużamy nasze zamagania jeszcze bardziej. Możemy oddalać się od naszego centrum w nieskończoność. Możemy tworzyć kolejne cykle tych samych przejść i przeżyć i w ten sposób śnić oddzielenie od samego siebie. Możemy utwierdzać się w przekonaniu, że nasze marzenia nie mogą zostać zapokojone albo, że nie jesteśmy ich warci, że nie stać nas na nie. W poczuciu separacji, możemy śnić rozwiązywanie problemów bazujących na tym pozornym oddzieleniu właśnie. Może nam się wydawać, że się zbliżamy do czegoś wielkiego, czegoś lepszego, albo że się oddalamy od czegoś nieważnego, gorszego, błędnego. Może nam się wydawać, że mamy czegoś za dużo i jesteśmy tym ogromem przeżyć przytłoczeni. Możemy podtrzymywać też wyobrażenie, że stale nam czegoś brakuje i nigdy nie jesteśmy wystarczająco dobrzy. Możemy projektować swoje lęki i niepokoje na świat zewnętrzny i ten właśnie świat obwiniać za swój obecny stan bycia. Możemy wreszcie szukać docenienia i spełnienia w przemijających formach – doświadczeniach, doznaniach, ludziach, obiektach – czyli dokładnie tam, gdzie nie jesteśmy w stanie go znaleźć. Możemy w ten sposób oddalać się coraz bardziej w ciemność i tłumić płomień wewnętrznej latarni Serca. W momencie, kiedy ból związany z rozłąką jest zbyt duży, podróżująca Jaźń pokornieje. Zawraca wzmocniona spowrotem ze skruchą w ciele i z motywacją budowania zaufania, współczucia do wszelkiego życia i wzajemnej współpracy z pożytkiem dla całości.

W każdym momencie życia możemy więc rozpoznać Prawdę w sobie i porzucić wszelkie iluzje podzielenia. Możemy pozwolić sobie pozostać w swoim centrum i świecić dzielnie swoją Prawdą, kiedy tylko tak wybierzemy. Możemy rezydować w centrum gdzie gości Spokój, Zrozumienie i poczucie stałego połączenia z wszechrzeczą. Rozpoznanie, że wszystko jest już doskonałe i nic nie potrzebuje zmian, może wydarzyć się w każdej chwili. Jest zawsze dostępne i każdy ma do niego takie samo prawo. Każdy ma taką samą możliwość jego dostrzeżenia. Życie Prawdą nie wymaga od nas używania specjalnych słów albo wykonania właściwych ruchów w przestrzeni. Na życie w Prawdzie nie trzeba sobie przecież zasłużyć. Nie da się go kupić. Można je jedynie dla siebie wybrać w wartości i godności osobistej. Można je wybrać dla poszanowania swojej osoby jako równej wszystkim innym a jednocześnie niepowtarzalnej części egzystencji. Życie daje możliwości doświadczania Prawdy zawsze. Od nas zależy na ile korzystamy z tego przywileju i na ile potrafimy odpuścić własnym iluzjom i założeniom upartego umysłu dotyczącym konieczności podtrzymywania złudzeń i osądów. Cudownie jest wrócić do klarowności, że nigdy nie musisz uginać się pod naporem świata wrażeń: zmiennych emocji i zmiennych światopoglądów. Czysta Świadomość stwarza cię nieustraszonym i bezwarunkowo kochającym. W niej, możesz pozostać obecny, przyzwalający i akceptujący zawsze. Możesz odnaleźć się w przestrzeni, która wiecznie pozostaje nieporuszona. Na którą nie da się wpłynąć metamorfozą przemijających form oraz ich subiektywną empiryką. Możesz przestać szukać i zacząć widzieć. Możesz zawrócić Teraz.

Ta obierana przez nas droga to sen. Piękny sen pełen kontrastowych doświadczeń i stale ewoluujących form. Sen pełen rozstań i powitań, gromadzenia i oddawania, zbliżania się i oddalnia. Przebudzenie, czyli rozpoznanie iluzoryczności tych obrazów, następuje w pewnym momencie na tej drodze samoistnie. Następuje samo w miarę zbliżania się do Prawdy. Przebudzenie z tego snu to uświadomienie sobie, że nigdy nie opuściłeś swojego centrum – swojej latarni. To widzenie, że niezależnie od okoliczności, zawsze jesteś połączony nicią niegasnącego światła miłości z całością stworzenia. To rozpoznanie, że nigdy, nawet w najmroczniejszych, najbardziej nienawistnych, samotnych i wrogich zakamarkach swojej istoty, nie przestałeś świecić. Przebudzenie to proste widzenie światła w tym, co jest. To odnajdywania światła w mroku i widzenie światła w jasności. To pełne pogodzenie i scalenie ze sobą pozornych przeciwieństw i różnic, którym zawierzeniu kusił nas do tej pory niestrudzony umysł.

Stoisz pod latarnią już Teraz. Patrzysz na to, czego cały czas do tej pory szukałeś. Pogódź się z tym, że nie ma nic więcej do znalezienia. Nie ma nic więcej do wywalczenia i nic więcej do odpuszczenia. Nie musisz opuszczać tego miejsca promieniującego spokojem i łatwością. Nie musisz wracać do gonitwy, w której wiesz co cię czeka na mecie. Możesz odpocząć już Teraz. Możesz zrelaksować się jeszcze bardziej. Nie ma już za czym biegać, ani dokąd pójść. Jesteś świadomy i obserwujesz Światło w pełnej zgodzie i pojednaniu z nim. Teraz jesteś Drogą. Jesteś ruchomą Drogą odpoczynku, miłości i cichego spełnienia w Prawdzie Serca.

Dodaj komentarz