Świadomość rozpuszcza wszelkie iluzje

Świadomość to prostota widzenia rzeczy takimi, jakimi są. To widzenie świata przedstawionego bez nadbudowanych historii o tym świecie. Bez założeń pochodzących z niespokojnego umysłu. To widzenie pozbawione złudzeń, wyobrażeń, domniemań, sądów lub twierdzeń. Świadomość jest nieforemna i dlatego niewidzialna. Nie jest obiektem. Nie podlega pomiarom. Jednocześnie nie da się zaprzeczyć jej istnieniu. Rozpoznanie tego faktu i twierdzenie powyższych zdań również jest w niej widziane. To rozpoznanie zawiera się w niej. Wszystko zawiera się w niej i dzięki niej się przejawia.

Pole Świadomości dostrzega wszystkie myśli, pętle umysłu, wszystkie odczucia w ciele, wszystkie interpretacje rzeczywistości, wszelkie uwarunkowania, wszelkie procesy z ich początkami i końcami. Widziana w tym polu jest cisza, pustka. Dostrzegany jest też dźwięk i obraz. W trakcie każdego doświadczenia, niemożliwe jest równocześnie zidentyfikowanie tego, który patrzy na te atrybuty świata manifestowanego. Niemożliwym jest odnalezienie tego, który dostrzega wszystkie cechy nadane później przez umysł. Niemożliwe jest znalezienie Widzenia w formie obiektu. W żadnym doświadczeniu bowiem nie ma obiektu, ani podmiotu. Jest jedynie bezosobowe doświadczenie, które wydarza się… nikomu. Wydarza się bardziej w formie czasownika, który nie należy do nikogo na stałe. Jest płynnym przejawem, które trwa nieustannie. Przebudzenie to dostrzeżenie iluzji w koncepcji odrębnych bytów „Ja”, które miałyby tą sprawczość i decyzyjność posiadać oraz władać nią.

Cechy i jakości mogą zostać nadane bądź pominięte, zaakceptowane bądź odrzucone, wyparte bądź przyjęte. Cechy i jakości doświadczenia nie muszą być traktowane jednak jak ograniczenia, bądź problemy z którymi Świadomość musi się mierzyć. Świadomość nie ma żadnych problemów, nic nie wypiera i nie ucieka od niczego. Akceptuje wszystko, bez względu na treść bądź wydźwięk emocjonalny wypływający w trakcie eksplorowania konkretnego przejawu. Świadomość pozwala wszystkiemu być i wyrażać się w pełni. Żadne przejawienie nie musi być traktowane jak oddzielne nam, bądź jako trwale tożsame z „Ja”. Nic nie musi być traktowane jak puzzle bądź części, nad którymi powinniśmy sprawować władzę – które powinniśmy zmieniać i ustawiać w odpowiednim miejscu lub czasie. Wszystkie formy są ekspresją jedności – Absolutu. Są Nieskończonym w ubraniu skończonego. Absolut bawi się w formach. Tworzy je do zabawy w eksplorację siebie, która nigdy nie może zostać zakończona. Ta zabawa jest wieczna i pełna niespodzianek.

Absolut nie jest oddzielony od niczego i nikogo. Nie może zostać zrozumiany przez umysł, jako umysł jest jedynie składową jego częścią. Umysł wydarza się w nim, a nie odwrotnie. Część nie może w końcu pojąć całości. Może próbować, może starać się, może usiłować, może arogancko udawać, że już mu się udało. Może stwarzać iluzję doganiania Prawdy lub obejmowania jej w coraz szerszym zakresie. Może wysnuwać wnioski, założenia, teorie. Może w coś wierzyć, może odnosić się w zaufaniu bądź lęku. Może eksperymentować. Może rozniecać się i gasnąć, może cierpieć i radować. Może pogrążać się w świecie form i w nich szukać odpowiedzi. Idąc tym tropem, Absolut może wreszcie zagubić się w formach, doznaniach zewnętrznych i zapomnieć o swojej wiecznej, niepodzielnej naturze. Może zagubić się w kuszących błyskotkach świata obiektów i zmieniających się form. Prawda o swojej wiecznej naturze leży jednak całkowicie po drugiej stronie lustra i tylko tam może zostać odnaleziona. Prawda jest w wiecznym spoczynku, w nie-robieniu, w nie-szukaniu, nie-stwarzaniu, nie-kontrolowaniu, nie-sądzeniu. Prawda jest w rozpoznaniu że już teraz jesteśmy Całością i że już teraz niczego nam nie brakuje. Tylko z tej perspektywy możemy zobaczyć pełnię siebie. Wszystko inne będzie ucieczką w czas i umysł. Operując z przestrzeni umysłu będziemy stale potwierdzać swoją odrębność od reszty stworzenia. Będziemy kontynuować iluzję o władczym „Ja”, które ocenia kreację objawioną. Będziemy kontynuować fantazję nadawania jej cech, wartości i porównywania z innymi jej częściami, których nie ma w bieżącym momencie. Operując z przestrzeni kontrolującego umysłu, będziemy kontynuować grę w założenie o odrębności „Ja”, które ma moc żeby zmieniać to, co widzi. Zmieniać pod siebie to, co bez ingerencji z zewnątrz naturalnie płynie samo w sposób perfekcyjny – zrównoważony, spokojny i piękny.

W pewnym momencie życia, kiedy wyczerpie się już w nas zainteresowanie światem doznań zewnętrznych: magazynowaniem przeżyć, kolekcjonowaniem stanów, osiąganiem kolejnych celów w czasie oraz dościganiem wyobrażeń i fantazji… Kiedy poczujemy się nasyceni formami, przeżyciami, doznaniami, naturalnie skupienie uwagi kieruje się do wewnątrz. Kierujemy się do pytania: Kim jestem? Kto doświadcza tych wszystkich rzeczy? Kto cierpi? Kto jest w błogości? Przychodzenie, odchodzenie… Narodziny i śmierć… Kto patrzy i jest nieporuszony tym wszystkim?

Zadając te pytania, nie kończymy doznawać. Nie rujnujemy swojego dotychczasowego życia, a jedynie nadajemy mu głębszy sens. Życie płynie nadal i nadal funkcjonujemy w świecie empiryki. Ze świadomością swojej Wiecznej Istoty, żyjemy jednak w pięknym balansie pomiędzy tym co widziane i przemijające, a tym co niemożliwe do dostrzeżenia i stałe. Dzięki temu rozpoznaniu odnajdujemy spokój i zestrojenie ze swoim naturalnym, autentycznym obliczem. Zyskujemy dostęp do boskiej jaźni w nas, która w bezwysiłkowy sposób nakierowuje nas na nasze prawdziwe przeznaczenie. Dzięki temu nie angażujemy się już mimowolnie w kolejne pętle umysłu, nie zawierzamy tak łatwo naszym wątpliwościom, nie uginamy się naszym lękom, nie reagujemy mechanicznie z poziomu ego. Wtedy właśnie zaczyna się eksploracja Absolutu. Wtedy rozpoczyna się odkrywanie tego, który nie może zostać nazwany, znaleziony, stworzony, rozpoczęty albo zakończony. Wtedy rozpoczyna się eksploracja nieustraszonego, który niczego się nie lęka, bo widzi, że jest obecny zawsze. Rozpoczyna się eksploracja widzenia, które istnieje niezmiennie i jest równoległe wszystkim przemijającym formom. Widzenia, które jest zawsze dostatnie, pełne, obfite i pełne dziękczynienia.

Dodaj komentarz